Teraz mamy wiosnę. Jej nadejście łączy się nierozerwalnie z odejściem zimy. A jak owo odejście wyglądało widziane okiem szpaka?
Tej zimy spadło wyjątkowo dużo śniegu, który w dodatku, rekordowo długo się utrzymywał. Gruba warstwa pokrywy śnieżnej zimą oznacza duże roztopy na wiosnę. Oto zdjęcia ze spaceru po parku w porze roztopów, które miały miejsce tego roku:

Tutaj widzimy górkę, z której zimą zjeżdżały dzieci. Teraz, gdy śnieg topnieje, po górce, zamiast dzieci, ślizgają się promienie słońca – zauważył mój Tata. Słońce odbija się w kałuży, więc możemy je znaleźć nie tylko na niebie. Dodatkowo, na szczycie wzniesienia znajduje się punkt obserwacyjny. Można było z niego wypatrywać np. nadchodzącej wiosny.

Pies na spacerze po odmienionej przez rosnącą temperaturę okolicy. „Tu zaszła zmiana w scenach mojego widzenia” – powiedziałaby zapewne Maria Dąbrowska. Obecny wygląd tego miejsca też nie utrzyma się zbyt długo, bo woda częściowo wsiąknie a częściowo wyparuje. Wszystko się zmienia. Ponoć, prawo zmiany jest trzecią, pewną rzeczą na tym świecie – po śmierci i podatkach.


Zalana alejka parkowa stanowi drogę prowadzącą nas prosto do wody. Jak to rozumieć? Możemy na przykład podejść do spaceru taką alejką w sposób filozoficzny. Wyobraźmy sobie, że owa alejka to, np. rodzaj drogi przez życie. Co zatem oznacza wejście wprost do wody? Może ktoś „umoczył tyłek” w jakiejś sprawie i trudno mu wybrnąć z całej tej sytuacji? Może ktoś jest w coś zamieszany, to jest „umoczony”? Może jest uwikłany w jakąś aferę? A może ta zalana alejka to droga donikąd? Czyjś sposób życia wyprowadził tę osobę na manowce?
Jednak istnieje taka interpretacja mojego zdjęcia, która, zdecydowanie, podoba mi się najbardziej. Zawiera się ona w wymyślonym przeze mnie powiedzeniu: „Nie zanurkujesz, jeśli się nie zanurzysz”. Co to znaczy? Najkrócej i najprościej rzecz ujmując, chodzi mi o to, iż nie poczujesz, że naprawdę żyjesz, jeśli się w coś porządnie nie zaangażujesz emocjonalnie. To jest tak: ulokowujesz swoje uczucia w czymś lub zainwestowujesz je w kogoś, czyli zanurzasz się, wchodzisz wgłąb w tę relację. Jeżeli Twój obiekt jest tego wart, to znajomość procentuje, przynosząc wymierne korzyści obu stronom. Zaś, gdy już jest się do kogoś albo czegoś przywiązanym, to już jest się „pod wodą”. Wtedy się „nurkuje”, bo już dawno przekroczyliśmy granicę dystansu i nieznajomości. Może się wtedy okazać, że gdzieś głęboko, głęboko pod wodą znajdziemy prawdziwe perły!
Moje powiedzenie o nurkowaniu i zanurzaniu się, przypomina mi słowa piosenki, której uczyłam się w szkole podstawowej, na lekcjach muzyki. Słowa te brzmiały tak:
„A gdy burza szaleje,
Fala pokład zalewa,
To załoga Zawiszy
Czuje wtedy, że pływa”.
Oczywiście, bardzo się ryzykuje, lokując tyle uczucia w kogoś lub coś. Osoba może odejść lub umrzeć albo okazać się rozczarowująca. Inny obiekt może zniknąć. Strata bywa wtedy bolesna jak nic innego na świecie… Ma się złamane serce. To upadek z wysokiego konia. Cóż, kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana.
Inną drogą życiową jest stoicyzm. To zdecydowanie nie jest droga dla mnie. Wtedy i owszem, nic Cię w życiu tak nie „trafi”, nie zaboli (przynajmniej w teorii), ale również nie doświadczysz czegoś wyjątkowego, cudownego i zachwycającego, nie przeżyjesz czegoś bardzo wzbogacającego wewnętrznie. Będziesz żyć „w biedzie” duchowej. Nie znajdziesz tych pereł, o których już wcześniej wspominałam…
Zakończę ten artykuł myślą Alberta Einsteina: „Są dwie drogi, aby przeżyć życie. Jedna to żyć tak, jakby nic nie było cudem. Druga to żyć tak, jakby cudem było wszystko”. Wybór należy do Ciebie.




Bardzo zabawnie ciekawa rzecz. 🙂