Kolejny pierzuchowy maj

Oto zdjęcie, które zrobiłam rankiem, trzeciego maja, tego roku. Widzimy na nim fragment kwitnącego na biało drzewa bzu oraz gołębia skalnego (miejskiego). Pomyślałam sobie, że chciałabym opublikować tę fotografię, bo podoba mi się to zestawienie bzu z pierzuchem a dodatkowo jest ono niewątpliwie na czasie. Jednak, niestety, nie jest to nic nadzwyczajnego. A może jednak? Gdyby udało mi się napisać jakiś tekst związany z tym zdjęciem, to mogłoby uczynić moją fotografię atrakcyjną i wartą publikacji. Tylko co można by napisać o tej kombinacji gołąb plus bez?

Naprawdę nic nie przychodziło mi do głowy. Zapytałam rodziców, ale oni również nie wpadli na żaden pomysł. W związku z tym, włączyłam radio. Słuchanie muzyki to jeden z moich sprawdzonych sposobów na przywołanie inspiracji. Oto, jakie skojarzenia z owym zdjęciem, nasunęły mi się po wysłuchaniu kilku utworów.

Bez widoczny na zdjęciu znajduje się w fazie kwitnienia. To najatrakcyjniejsze stadium rozwoju tego drzewa. W piosence śpiewanej przez Jessie J, pod tytułem „Domino”, każda sekunda jest wyjątkowo interesująca, wyzwalająca najsilniejsze emocje i przez to najważniejsza – „Every second is a highlight” (podobnie jak czas kwitnienia), bo spędzona w towarzystwie odpowiedniego mężczyzny (lub, jak u nas, bzu). Okres rozkwitu roślin to jak taki prime time w telewizji, czyli czas najwyższej oglądalności – peak (pik) – szczyt. To właśnie wtedy są emitowane najlepsze, najciekawsze programy. Gdy roślina obsypuje się kwiatami, to też przyciąga najwięcej spojrzeń.

Dodatkowo teraz mamy maj. Kwitnienie stanowi jedną z jego niewątpliwych atrakcji. Największe atrakcje to po angielsku „highlights”. A jeśli te atrakcje przypadają na miesiąc maj? To wtedy mamy „mailights”. Dokładnie tak jedna z głównych, komercyjnych, niemieckich stacji telewizyjnych nazywa swoje doroczne pasmo majowych najlepszych, najciekawszych programów telewizyjnych. Mowa tu o ogólnotematycznej telewizji RTL. lch „mailights” to moje skojarzenie z kwitnącym bzem, ale to nie wszystko. Na moim zdjęciu obok bzu widzimy gołębia. Co z tym pierzuchem? Jakie znaczenie ma jego obecność?

Gołąb ma kolor gołębi, czyli szaro – niebieski. Szarość kojarzy nam się z czymś przeciętnym, nie wyróżniającym się, pospolitym, zwyczajnym, nudnym, z rutyną. Mówimy: szary dzień, szarówka, szary człowiek, szaraczek. Co do gołębia, to jest on tak pospolity, bardzo licznie występujący w miastach całego świata, że już dawno zdążył nam się opatrzeć. Jedni lubią pierzuchy, inni – wręcz przeciwnie. Tak więc, pierzuch w kolorze gołębim, moim zdaniem, perfekcyjnie ucieleśnia i symbolizuje szarą codzienność, zwykłą prozę życia, codzienny kołowrotek zwykłych spraw.

Jednak pamiętajmy, że na naszym zdjęciu, gołąb występuje w towarzystwie kwitnącego bzu, rozumianego przeze mnie jako highlights, czyli atrakcje na najwyższym poziomie. Czyżby to oznaczało, że codzienność jest niezwykła i zachwycająca? A właściwie, czemu nie?

Codzienność naprawdę może stać się Twoją pasjonującą przygodą. Jakim cudem? Świata nie zmienimy. Co możemy zmienić, to swój sposób postrzegania tegoż świata. Moim niezawodnym sposobem uatrakcyjnienia sobie życia i nadania mu żywych barw i wyrazistego smaku jest widzenie czegoś więcej w tym, co nas otacza. Dostrzegam głębię w z pozoru oczywistych, prostych, zwykłych, jednoznacznych rzeczach. Nic nie musi być takie oczywiste, pozbawione zawiłości i drugiego dna, jakiegoś głębszego sensu. Nic nie musi być tym, czym wydaje się być. Co właściwie mam na myśli? Nie obędzie się bez przykładów.

Oto pierwszy z nich. Moja kuzynka mówi, zapytana o gołębie, że po prostu są. Ponoć, obojętność jest najgorsza. Dodatkowo, moja kuzynka nie ma żadnych skojarzeń z chociażby kiścią winogron. To nie mieści mi się w głowie. Być może, po prostu nie chciało jej się nad tym zastanawiać… Ponadto, kuzynka wybiera się w dalekie podróże samolotem, na przykład do Japonii, Peru albo na safari do Afryki. Moim zdaniem, ona szuka tak daleko czegoś, co ma praktycznie pod nosem. To trochę tak, jak w piosence Urszuli, pod tytułem „Niebo dla ciebie”:

„Zrozum więc, że ta, po którą sięgasz wysoko
Jest tuż obok, w jej oczach milion gwiazd”.

Wróćmy jeszcze do szaro – niebieskiego, rzekomo nieciekawego gołębia. Można postrzegać go jako istotę o ptasim móżdżku, brudzącą, roznoszącą choroby, tak mało rozgarniętą, że nie potrafi nawet zdjąć sobie z szyi kromki chleba z wydziobaną dziurą w środku. Można by skupiać się na tym, iż gołębie myślą tylko o jedzeniu i rozmnażaniu się. Jednak sądzę, że bez żadnych ptaków, miasta byłyby dużo bardziej puste, nudne i smutne.

Poza tym, pierzuchy mają też drugie oblicze. Jak powszechnie wiadomo, mają doskonałą orientację przestrzenną i po mistrzowsku odnajdują drogę do domu, gdy się je wywiezie gdzieś daleko, daleko. Oprócz tego, świetnie manewrują w locie pomiędzy skałami lub ścianami wąwozu, gdy uciekają przed ptakiem drapieżnym. Pierzuch potrafi w kluczowym momencie przestać machać skrzydłami w locie, kiedy drapieżnik już go prawie ma. Gołąb przez chwilę pikuje w dół i tym sposobem unika schwytania w szpony śmierci. Niegdyś, w jednej z gazet widziałam artykuł zatytułowany: „Ptaki jak Ferrari”. Artykuł ten był poświęcony właśnie gołębiom. Tak więc, proponuję odrobinę szacunku dla tych, tak często przeganianych stworzeń boskich, bo są niezwykłe.

Chciałabym teraz zwrócić Twoją uwagę na następną z pozoru nieciekawą rzecz. Chodzi mi o jedną z pokryw od wejścia do kanałów pod ulicą. Może dla Ciebie to zwykły dekiel od włazu pod ziemię, ale dla autora tego rysunku zrobionego kredą na chodniku, ta pokrywa to środek główki kwiatka, od którego odchodzą płatki. Wyobraźnia to jeden z filarów, na których opieram swoją twórczość.

I już mam dla Ciebie kolejny przykład „zwykłej”, niezbyt amatorskiej rzeczy. Ta rzecz to położona płasko na ziemi czerwona, metalowa, czy plastikowa bariera. Gdy postawi się ją pionowo, zagrodzi ona samochodom wjazd do danego miejsca. Na moim zdjęciu ta bariera, leżąc na chodniku, „zamieniła się” w fragment trójzębu Posejdona lub Neptuna, a może to są widły diabła, a nie trójząb mitycznego boga?
Mogłabym tak długo wymieniać następne przykłady fascynujących przedmiotów lub istot żywych. Mój „konik” to białe słupki uliczne w czerwone, poziome, grube, odblaskowe pasy. One „opowiadają” swoje historie. Mam nadzieję, że kiedyś podzielę się z Tobą owymi historiami w jakimś innym artykule. Tymczasem zostawiam Cię ze słowami piosenki De Su „Życie cudem jest” i przesłaniem zawartym w utworze pod tytułem „O Tobie”, grupy Bajm: „Otwórz oczy i patrz. Każdy dzień jest jak cud”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *