Kto rano wstaje, temu Pan Bóg daje. To powiedzenie sugeruje, że rozpoczynając dzień wcześnie rano, otrzymujemy coś pozytywnego, uzyskujemy jakąś korzyść. Jednak, niestety, nie zawsze tak się dzieje. Nowy dzień to, za każdym razem, niewiadoma, a niespodzianki mają to do siebie, że wcale nie koniecznie muszą być miłe. Jak mówi inne, znane powiedzenie: Życie jest jak pudełko czekoladek. Nigdy nie wiesz, co Ci się trafi. Właśnie o tym śpiewała Kasia Kowalska. W piosence pt. „Co może przynieść nowy dzień” rozważała ona różne warianty jutra:
„Co może przynieść nowy dzień
Dla ciebie płacz, a dla mnie śmiech
Co może przynieść nowy dzień
Dla ciebie raj, a dla mnie śmierć”
Jedne dni bywają ważniejsze od innych. Jedną z ostatnich, istotniejszych dla mnie dat, był 12 maja tego roku (2024). Tata zrobił mi pobudkę bardzo wcześnie rano, bo przed godziną piątą. Właśnie płonęła hala targowa Marywilska 44 w Warszawie.
Jak się później okazało, spłonęła doszczętnie. Dla tamtejszych kupców to istny dramat, potężna, życiowa tragedia. Wielu z nich straciło dorobek całego życia. Niektórym pozostały tylko długi. Zaś dla mnie to, oprócz współczucia, jakby nie patrzeć, temat do nowego artykułu, który dziś mam dla Was. Prawdą jest, że nieszczęścia bywają źródłem inspiracji. Kiedy wszystko nam się układa, idzie jak z płatka, to nie ma nad czym tak się rozwodzić. Co konkretnie mam dla Was tym razem?


Na jednym z moich zdjęć widać potężne kłęby czarnego dymu z pożaru Marywilskiej 44, widziane z oddali. W tym samym czasie fotografowałam scenkę z zupełnie innej beczki. Mianowicie, na szczyt świerku przyfrunęła wrona siwa. Co ją tu sprowadziło? Głód. Wrona miała apetyt na jajka lub pisklęta gniazdującego na tym świerku szpaka. Na jednym z tych zdjęć udało mi się uwiecznić tego szpaka, siedzącego na owym drzewie niżej niż wrona. Gdy po południu przeglądałam fotografie z bladego świtu, przypomniałam sobie o pewnym obrazie olejnym, o którym uczyłam się w liceum, na lekcjach polskiego.
Chodzi mi o „Pejzaż z upadkiem Ikara”. Autor dzieła, niderlandzki malarz Pieter Bruegel (starszy), przedstawił na obrazie, na pierwszym planie, prostego chłopa, orzącego pole. Dalej możemy znaleźć pasterza pasącego owce, wędkarza łowiącego ryby. Na statku płyną kupcy pochłonięci swoimi interesami. Samego Ikara prawie nie widać. Przypomina o nim jedynie tytuł dzieła oraz noga i pióra, wystające ze spienionej wody. Osoby namalowane przez Bruegela zupełnie nie dostrzegają tragedii mitycznej postaci albo ją pomijają. Z Ikarem, czy bez, życie toczy się dalej. Jest, to dobrze. Nie ma go – drugie „dobrze”. Te informacje pozyskałam ze strony internetowej Bryk.pl

Wracając do naszych, wspomnianych wcześniej ptaków, to one, tak samo jak ludzie z obrazu Bruegela, są całkowicie skoncentrowane na swoich bieżących sprawach. Wrona chce zaspokoić jedną z pierwszych potrzeb, jaką jest głód. Zaś szpak pragnie tylko, żeby wrona jak najszybciej się oddaliła, nie wyrządzając żadnych szkód w jego gnieździe. Ptaki kompletnie pomijają pożar hali targowej i rozgrywający się właśnie dramat życiowy kupców. Nie zdają sobie w ogóle z niego sprawy. Skąd mają wiedzieć, co to jest Marywilska 44?
Tak samo, wielu ludziom nie przyjdzie nawet do głowy, że nam, chorym, pewne rzeczy mogą sprawiać jakąkolwiek trudność i że zwykłe czynności czasem stanowią dla nas poważną przeszkodę. Przyczyną bywa lęk lub na przykład natręctwa. Syty głodnego nie zrozumie… I jeszcze inna moja obserwacja. Potężne kłęby czarnego, toksycznego dymu z pożaru hali, ostro kontrastują z błękitnym niebem i wschodzącym słońcem. Tragedia kupców zostaje przeciwstawiona radości towarzyszącej początkowi nowego dnia i wschodowi słońca, utożsamianego przecież z pozytywnym nastawieniem do życia i pogodą ducha. To tak, jak osobisty dramat jednostki spotyka się z obojętnością ogółu. Mocna sprzeczność, prawda?
O współistnieniu sprzeczności i równoczesnym występowaniu przeciwieństw w życiu, śpiewała też Zdzisława Sośnicka w przeboju pod tytułem „Aleja gwiazd”. W tej piosence jest mowa o „żebraku i królu w koronie” oraz o „świetle i mroku” idących „ramię w ramię”. Tak więc, ta dwoista natura życia posłużyła autorowi tekstu piosenki za inspirację. Ja również dostrzegam w sobie różne sprzeczności i Ty zapewne też.
I już ostatnia z moich uwag. Nawiasem mówiąc, pierwszy raz w życiu widzę, żeby wrona siadała na czubku świerku. Sroka, wróbel, sikorka, szpak, ewentualnie dziki gołąb – tak, ale żeby wrona?
Życie jest przebogate i, jak już wcześniej wspomniałam, można je porównać do pudełka czekoladek. Życzę Ci dużo szczęścia w tej życiowej loterii.
Mindfulness
Marywilska się paliła.
Wrona nie zauważyła.
Choć widziała doskonale,
To nie rozumiała wcale.
Bywa, że coś przegapiamy
I nic z tego nie kumamy.
To coś czasem bywa ważne.
Konsekwencje są poważne
Dla nas i dla innych ludzi.
Niech ktoś wreszcie nas obudzi,
Byśmy nic nie przegapili
I łez potem nie ronili.
Chodź uważność praktykować,
Dłużej czasu nie marnować.
Dostrzeż piękno wokół siebie,
Nim zmartwienia zniszczą Ciebie.
autor tekstu Pani Daria



Najnowsze komentarze