Najlepsza seria gier komputerowych w historii

Assassin’s Creed seria legenda. Jest to opowieść o bractwie Assassynów, organizacji broniącej zwykłych ludzi od skorumpowanych, chciwych i rządnych władzy elit oraz od niebezpieczeństw z zewnątrz – obcych cywilizacji. W pierwszych częściach główne mocarstwa Ziemskie to kościół rzymsko-katolicki, w szczególności zakonu Templariuszy. Później niby są przeciwnicy ale żeby to byli templariusze z krwi i kości śmiem wątpić.

Najważniejsza broń w arsenale skrytobójcy to ukryte ostrze. Użytkownik musiał zapłacić wysoką cenę za używanie go. Otóż przyszłemu zabójcy ucinano palec, by ostrze płynnie się wysuwało z naramiennika.

Kolejnym elementem który wyróżniał naszego mściciela to skok wiary oraz działanie w skryciu. Skok wiary to nic innego jak skok z dachu na miękkie (zazwyczaj stos siana) miejsce. W pierwszej części skok ten został zastosowany m.in. podczas oblężenia twierdzy. Z jednej strony mówi się przeciwnikowi, że nie boimy się śmierci, gdy tymczasem szykujemy dywersję. Symbolicznie cała organizacja używa kaptura, by ukryć swoją tożsamość. Taki ubiór charakteryzuje całą serię.
Co ciekawe fabuła osadzona jest w naszej historii ludzkości. Trochę podkoloryzowaną ze względu na tajemniczą cywilizację, która przewija się przez wszystkie części gier. Bohaterowie poszukują arcypotężnego artefaktu – jabłka edenu.
Mechanika gry – gracz ma do wyboru ciche zabójstwa, ataki dystansowe, ukrywanie się i skradanie lub otwarty konflikt, którym wykonujemy atak, odskok, kontrę i to właśnie ona jest najpopularniejsza choćby ze względu na piękną animację jak i skuteczność.
Grafika – już pierwsza odsłona była rewolucją. Kolejnym krokiem ale niestety wstecz była nowa generacja konsol i Assassin’s Creed Unity, ale tutaj Ubisoft(wydawca gry) zaliczył wpadkę. Gra wyszła z błędami, była to najgorzej zrobiona część pod względem technicznym. Żadna inna odsłona nie miała takich problemów, a przynamniej nie w takim stopniu.

Zdecydowanie najlepiej wykreowaną postacią w całej serii jest pewien Włoch imieniem Ezio Auditore da Firenze. Kiedy jego rodzinę zdradzono i zamordowano poprzysiągł zemstę. Tak przywdział szaty Assassyna i wraz z poznawaniem spisku angażował się coraz bardziej aż stał się autorytetem na skalę światową.
Każda gra starała się wnieść coś nowego. W grze osadzonej w XV wieku dodano pistolety, zatrute ostrza, petardy. Dwadzieścia lat później główny bohater posługiwał się ukrytym ostrzem z hakiem, tworzył własne mini bomby. Inni Assassyni mieli do dyspozycji m.in. kusze, łuki, tarcze, topory i włócznie. Najwięcej wniosły jednak ostatnie trzy gry: Origins, Odyssey, Valhalla. Ze skrytobójcy i liniowego grania gracz zaczyna coraz częściej wdawać się w konflikt, a misje poboczne opóźniają wątek główny.
Lecz to nie zabijanie sprawiało że gra jest tak popularna. Fabuła, szczególnie w pierwszych częściach nadała tor na który waliły całe wagony graczy. Sukces tkwił w wielkich niedomówieniach, zagadkach- dla kogoś kto nie grał ciężko będzie to wyjaśnić. Ale powiedzmy że w pierwszej części były dwie osie fabuły- przeszłość i przyszłość, obie połączone z zagadkami, ta teraźniejsza nawet bardziej tajemnicza. Osobiście pamiętam jak przeżyłem koniec gry- istny  „mindfuck”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *